Główna > Artykuły, Tłumaczenia, Wolna Kultura i Oprogramowanie > XXI wiek: kultura „tylko do odczytu” jest przeżytkiem

XXI wiek: kultura „tylko do odczytu” jest przeżytkiem

2 lutego 2007
* * * * * 3 głos(y/ów)
Zostaw komentarz Idź do komentarzy

iCommons-lessigW przemówieniu wygłoszonym pod koniec drugiego dnia konferencji „Wizards of OS 4” prof. Larry Lessig zajął się omówieniem pojęcia społeczeństwa „odczytu i zapisu”. Na sam początek przytoczył historię Johna Philipa Sousa’y, amerykańskiego kompozytora, który twierdził, że rozwój urządzeń nagrywających dźwięk „zrujnuje działalność artystyczną” i spowoduje, że z czasem „struny głosowe człowieka zanikną”. Rok wcześniej, podczas otwarcia CC Polska, Lessig użył tego samego przykładu, aby pokazać, jak ludzie wierni tylko i wyłącznie tradycyjnym formom tworzenia kultury, mogą zablokować rozwój nowych technologii – tak jak dzieje się to dzisiaj z sieciami p2p. Szczególna uwagę zwrócił na inny problem – maszyny, których bał się Sousa, zabijały „lokalne” formy tworzenia kultury. Czasy, w których młodzi ludzi zbierali się razem i wspólnie śpiewali piosenki powoli odchodzą w zapomnienie.

Larry przekonywał, że możliwości tworzenia i późniejszego wykorzystania efektów tej pracy w czasach kultury „tylko do odczytu” są ograniczone, w przeciwieństwie do kultury „odczytu i zapisu” która na początku XXI w. wyraźnie zaczyna się odradzać. W Internecie możemy zaobserwować narastający konflikt pomiędzy tymi dwoma kulturami. Pierwsza z nich jest niezwykle efektywna – może być „użyta” niezależnie od miejsca i czasu. Jednocześnie ciągle udoskonala się kontrolę nad tym użyciem. W opozycji znajduję się kultura re-kreacji (przetwarzania), która Lessig przedstawił za pomocą serii krótkich filmów. Mój ulubiony prezentował Jonathana Coaouette, który całe swoje życie uwiecznił za pomocą kamery video. W wieku 30 lat z przygotowanych materiałów zmontował film pt. „Tarnation”. Całość kosztów zamknął w 218$, a jego produkcja została ogłoszona hitem na Festiwalu Filmowym w Cannes.

Jak ustaliliśmy, różne sposoby tworzenia „tylko do odczytu” lub „odczytu i zapisu” należą do różnych typów kultur. Pierwsza metoda jest pasywna i wspierana przez restrykcyjny system prawa autorskiego. Druga hamuje rozwój kultury „tylko do odczytu” nie tylko z powodu zalet społecznych, edukacyjnych czy politycznych i ilości wytwarzanej treści, ale także z powodu olbrzymiego potencjału ekonomicznego. Dla Lessiga tragicznym w skutkach problemem, z którym przyszło zmierzyć się współczesnemu człowiekowi, jest fakt, że narzędzia używane do walki z piractwem zabijają również kulturę „odczytu i zapisu” niszcząc jej infrastrukturę. Podobnie jak na konferencji Wikimiania, która odbyła się miesiąc wcześniej, tak i teraz Larry Lessig wezwał uczestników WOS 4 do obrony tej kultury. Przede wszystkim powinna być chroniona przed technologiami DRM i wsparta przez rozwój otwartego kodu i otwartych protokołów oraz wolnych modelów licencjonowania, aż w końcu praktykowana przez konsumentów, którzy stają się jej twórcami.

Lessig poprzez przykłady przedstawiające sposoby postrzegania współczesnej kultury, starał się wytłumaczyć problem zaangażowania w kulturę „odczytu i zapisu”. Aktualnie, jest to kultura zepchnięta na margines, będąca, wraz z tworzącymi ją ludźmi stosunkowo małym „bąbelkiem”, który wcisnął się w kawałek wolnego miejsca tuż obok zajmującej całą przestrzeń kultury „tylko do odczytu”. W rzeczywistość niewielu ludzi dało się zarazić wirusem „kulturalnej twórczości”, więc stosunkowo niska liczba prac ich autorstwa jest łatwa do rozpromowania, co daje złudne wrażenie ich mnogości. Co ciekawe, ludzie nie są zainteresowani wykorzystaniem zalet, które oferują nowe technologie. Yochai Benkler, zapytany o zdanie w tej kwestii, okazał się być optymistą. Zauważył, że badania wskazują na zmiany pokoleniowe we współtworzeniu kultury. Sprawa wydaję się być otwarta i musimy poczekać 10-20 lat, aby zobaczyć czym w przyszłości stanie się nasza kultura.

W tym samym dniu, jeszcze przed przemówieniem, Larry Lessig i Benjamin Mako Hill wzięli udział w warsztatowej dyskusji o problemie licencjonowania prac. Benjamin jest autorem tekstu pt. „Towards a Standard of Freedom: Creative Commons and the Free Software Movement” (tłum. W kierunku standardu wolności: Creative Commons i ruch Wolnego Oprogramowania), w którym oskarżył ruch CC o brak definicji propagowanej wolności, która pozwoliłaby jasno stwierdzić, czy dana licencja jest dla autora wystarczająca otwarta czy nie. „Z powodu braku wyraźnej granicy etycznej, CC stoi na przegranej pozycji” pisze Mako Hill.

Warsztaty WOS 4 były dla Larrego Lessiga i Benjamina Mako Hilla pierwszą okazją do wspólnej dyskusji na ten temat. Larry już na wstępie zaznaczył, że nie jest do dyskusja ideologa z pragmatykiem. Różnice zdań wynikają z faktu, że ludzie podobni do Benjamina wierzą w jeden standard wolności, podczas gdy Larry preferuje idee różnorodności takich standardów. Wierzy, że każda kreatywna społeczność powinna rozwinąć własny poziom wolności i chronić ją – tak jak zrobili to programiści z Richardem Stallmanem na czele dla społeczności FLOSS. W innym wypadku grupa ustanawiająca jedyne słuszne standardy stanie się kolonią mówiącą innym, co jest dobre – powiedział Larry. Jarosław Lipszyc twierdzi, że ceną która trzeba będzie za to zapłacić może być niekorzystne podzielenie puli dzieł kultury.

Odniosłem wrażenie, że kompromis między tymi poglądami jest niemożliwy. Dla ludzi, którzy myślą jak Larry Lessig (muszę przyznać, że się do nich zaliczam), każda grupa sama musi zdefiniować zestaw podstawowych wolności. Dla Benjamina Mako Hilla definicja kultury opiera się na podstawach etycznych, co wyklucza alternatywne rozwiązania. Mam jednak wrażenie, że w ruchu wolnej kultury jest wystarczająca ilość miejsca dla obu ideologii: „etycznej” i inkluzywnej. Wychodząc z warsztatów ponownie odczułem zniecierpliwienie… Potrzebujemy konkretnych rezultatów, nie tylko obserwacji zachodzących zmian, jakie obecne są w tym młodym ruchu. Podczas, gdy pesymiści uważają nasze rozwiązania licencyjne jako niewystarczająco wolne, uważam, że każdy użycie różnych licencji CC, nie ważne jak bardzo restrykcyjnych, za sygnał, malutką flagę, oznaczającą, że dana praca jest wspólną własnością na olbrzymim terytorium kultury.

3 głos(y/ów) Głosuj!!

  • autor: Alek Tarkowski, ccPoland
  • tłumaczenie: Arek Konior, Michał Rączka
  • źródło: iCommons
Categories: Artykuły, Tłumaczenia, Wolna Kultura i Oprogramowanie