Społeczeństwo obywatelskie – czy ma szansę rozwoju

* * * * ½ 2 głos(y/ów)

GrupaWiele się ostatnio mówi o społeczeństwie obywatelskim, które powinno przecież istnieć w większości dzisiejszych państw. Powinno. Ale nie zawsze istnieje, nie zawsze wygląda tak samo, nie zawsze jest na równi rozwinięte. Przyjrzyjmy się temu tematowi nieco bliżej.

Społeczeństwo obywatelskie – cóż to takiego? Wikipedia klasyfikuje je jako społeczeństwo przemysłowe, tuż obok masowego i otwartego. Nie jednak o klasyfikację tu chodzi. Najważniejszą cechą społeczeństwa obywatelskiego jest szeroko rozumiana aktywność obywatelska. Są to wszelkie wolne inicjatywy, zbiórki charytatywne, wolontariat – wszelka praca dla dobra wspólnego, którą zainicjowali obywatele, bez nacisku ze strony władzy. Słyszy się opinie, że społeczeństwo obywatelskie prawie nie potrzebuje władzy – bądź korzysta z niej tylko w niewielkim stopniu. Samo dba o swoje potrzeby, pomaga tym, którym się nie udało, wspiera najróżniejsze działania, otwiera nowe możliwości, stoi na straży prawa i moralności. Społeczeństwo, podzielone na trzy sektory: I – administracja publiczna, II – organizacje nastawione na zysk, firmy i przedsiębiorstwa, III – organizacje pozarządowe - jest aktywne i zaangażowane. Skupia się w samorządach, uczestniczy w wyborach, jest świadome i zdecydowane. Liczne organizacje NGO (Non-governmental organization), rozproszone na terenie całego kraju, dają zatrudnienie, umożliwiają podejmowanie inicjatyw obywatelskich, opiekują się, pomagają załatwiać wszelkie sprawy urzędowe, usprawniają kontakty z administracją publiczną, edukują, rozwijają zasoby ludzkie swoich beneficjentów.

Wszystko to brzmi niemal bajkowo. Czy nasze, polskie społeczeństwo można nazywać obywatelskim? Będę zgodna z wieloma innymi głosami: jeszcze nie. Kraje zachodnie, gdzie w ostatnich latach zamiast komunizmu panowała demokracja, mogą już od dawna szczycić się mianem civil society. W Polsce natomiast wszystko zdaje się być jeszcze nie do końca poukładane: niewiarygodnie częste zmiany w rządzie, nowe reformy, które zostają obalane jeszcze przed całkowitym ich wprowadzeniem, kłótnie, afery i przede wszystkim brak jednej, wyraźnej idei: co robić dalej? Niestety, nie sprzyja to rozwojowi ani społeczeństwa obywatelskiego, ani jakiegokolwiek innego. Ludzie czują się zniesmaczeni, otumanieni przez media, oszukani. A są to przecież pokolenia urodzone po II wojnie światowej, znające smak PRL i Solidarności. Wkroczyły one w lata dziewięćdziesiąte z wielką nadzieją zmiany na lepsze. Niestety okazało się, że obiecywana demokracja wyglądała inaczej niż obiecywano – pojawiło się bezrobocie, a państwo przestało być tak opiekuńcze jak wcześniej. Zamiast kontynuacji działań dla dobra wspólnego, pojawiła się niechęć i wycofanie. Czy można w takim razie mówić o społeczeństwie obywatelskim, aktywnym i chętnym do działania? Na pewno nie.

Czy sytuacja ta może się zmienić? Wielkie nadzieje pokłada się w zmianie pokoleniowej, jaka już wkrótce powinna dokonać się w sferze rządzącej. Być może pozwoli to na ustalenie jasnych reguł i planów dalszego rozwoju naszego kraju, spowoduje rozwój przedsiębiorczości i zwiększenie ilości inwestycji. Zmiana pokoleniowa dokona się także w innych płaszczyznach – jej początki widać już dziś w niektórych aktywnych organizacjach pozarządowych, złożonych z ludzi młodych, pełnych pomysłów i werwy. Czy jednak nadziei można dopatrywać się tylko w zmianie pokoleniowej? Oczywiście, że nie. Bardzo ważne są wszelkie próby uświadamiania społeczeństwa, że nie należy tylko biernie przyglądać się wydarzeniom rozgrywającym się zarówno na zaokiennym podwórku, jak i na arenie ogólnokrajowej, ale aktywnie w nich uczestniczyć, komentować, wyrażać swoje zdanie i angażować się we wszelkie próby zmiany tego, co niewłaściwe. W końcu żyjemy w państwie demokratycznym i mamy możliwość swobodnego wyrażania swoich opinii.

W jaki sposób może przebiegać owe uświadamianie? Pierwszym i prawdopodobnie najważniejszym etapem jest szkoła – to tu kształtuje się charakter człowieka, tu uczy się go aktywności i działania w grupie, pokazuje odpowiednie postawy i wzorce, uwrażliwia. Dzięki mądrze skonstruowanym i prawidłowo zrealizowanym programom nauczania można osiągnąć wiele. Szkoda, że ta droga jest ostatnio mocno zaniedbywana, a poprzez bezsensowne i nieprzemyślane decyzje społeczeństwo zraża się do reform w edukacji. Sytuację ratują znów organizacje pozarządowe, a szczególnie fundacje umożliwiające realizacje projektów kierowanych do dzieci i młodzieży. Dobrym przykładem jest Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO), Polsko – Amerykańska Fundacja Wolności czy Polska Fundacja Dzieci i Młodzieży. Uczyć aktywności społecznej mogą także liczne projekty kierowane do starszych odbiorców, finansowane choćby przez EFS (Europejski Fundusz Strukturalny).
Zupełnie nową drogą przekazywania idei społeczeństwa obywatelskiego jest Internet. Jak grzyby po deszczu wyrastają serwisy umożliwiające pisanie artykułów komentujących aktualne wydarzenia, fora dyskusyjne czy blogi, obrastające w liczne społeczności. To jak najbardziej pozytywne zjawisko daje do zrozumienia, że w Polsce powoli odradza się społeczeństwo obywatelskie, przytłumione przez wojnę i późniejszy niekorzystny ustrój polityczny.
Jak będzie dalej? Miejmy nadzieję, coraz lepiej. Następne pokolenia, wychowane w duchu demokracji i znające świat kapitalizmu, chcą szukać dialogu i współpracy, III sektor rozwinie się (już teraz powstają swoiste inkubatory organizacji pozarządowych, wspierające rozwój NGO), a sfera rządząca zrozumie, co tak naprawdę jest najważniejsze.

Dziewanna Kuśińska

Leave a Reply