Revival.pl: P2P nie do zatrzymania
Rozwój technologiczny, w szczególności Internetu zmienił całkowicie sposób wymiany wszelakich dóbr, z naciskiem na dobra w postaci cyfrowej. Szybkość komunikacji oraz dostęp do tuneli informacyjnych w sposób naturalny doprowadziły do wykorzystania tego nowego medium w celu jeszcze lepszej wymiany danych między użytkownikami. Aby podzielić się porcją danych z innymi wystarczyło tylko udostępnić na serwerze dany plik oraz umożliwić innym połączenie się za pomocą konkretnej usługi uruchomionej na serwerze. W miarę zapotrzebowania na coraz większe ilości danych oraz zaangażowanie coraz większej liczby użytkowników ten scentralizowany system przestał być na tyle efektywny by przetrwać próbę czasu. W ten sposób narodziły się sieci peer-to-peer (ang. każdy z każdym). Istota ich działania polega na decentralizacji, czyli rozproszeniu danych, dzięki czemu wąskie gardła w sieci informacyjnej przestały stanowić problem. Od tego momentu każdy użytkownik dzielący się danymi sam stawał się jednocześnie serwerem oraz klientem. Obecnie istnieją zarówno czyste P2P jak i hybrydy (ich model wymiany zawiera dodatkowo serwery gromadzące dane dot. użytkowników). Krótko mówiąc - model P2P uniezależnił użytkowników, ułatwił wymianę danych i znacznie utrudnił namierzenie pierwotnego źródła udostępnianych informacji.
Historia Napstera.
Prawdziwy początek kariery sieci P2P to czerwiec roku 1999. Wtedy to Shawn Fanning razem z Sean’em Parker’em opublikował pierwszą wersję swojej aplikacji umożliwiającej wymianę plików w systemie (prawie) P2P - słynnego Napstera. Był to pierwszy program masowej wymiany danych, choć nie będący jeszcze stricte P2P (w sieci istniał jeden centralny serwer gromadzący informacje o podłączonych klientach). Pionierska aplikacja bardzo szybko stała się popularna, ze względu na wiele zalet, wśród których użytkownicy wymieniali najczęściej: możliwość ściągania muzyki za darmo (co było rezultatem wzrostu cen płyt CD), pobieranie tylko wybranych, sławnych utworów zamiast kupowania całych płyt, dostęp do trudnych do zdobycia utworów (muzyka zagraniczna, starsze nagrania, kawałki z koncertów, muzyka niezależna). Szacuje się, że w akademikach zużycie łącz spowodowane pobieraniem plików mp3 wynosiło do 80%, co zmusiło administratorów do blokowania odpowiednich portów. Popularność Napstera spowodowała skupienie uwagi środowisk muzycznych i w efekcie spraw wytoczonych przez m.in Metallicę, Madonnę czy Dr. Dre pierwotna sieć Napstera została zamknięta 24 września 2001 roku.
Los Napstera nie odwrócił jednak uwagi programistów i użytkowników od sieci P2P - wręcz odwrotnie - bazując na popularności Napstera zaczęły powstawać kolejne sieci, aplikacje, standardy. Obecnie do najpopularniejszych należą: Bittorrent, DirectConnect, eDonkey2000, FastTrack, FreeNet oraz Gnutella.
Furia RIAA
RIAA (ang. Recording Industry Association of America) jest grupą handlową, która reprezentuje przemysł nagraniowy w Stanach Zjednoczonych. Gromadzi ona artystów i dystrybutorów, którzy tworzą i rozpowszechniają 90% nagrań sprzedawanych w całym USA. W skład obowiązków RIAA wchodzi m.in ściąganie tantiem, przyznawanie złotych i platynowych albumów oraz singli, niemniej jedną z ważniejszych funkcji jest działalność, która stale wiąże się z sieciami P2P - ochrona “własności intelektualnej” zrzeszonych artystów i dystrybutorów. RIAA jest zdecydowanym przeciwnikiem udostępniania muzyki, które nazywa piractwem. Według organizacji straty przemysłu nagraniowego związane z P2P sięgają ponad 4 miliardów dolarów. Agresywne działania RIAA przeciw P2P to przede wszystkim skutek strategii Hilary Rosen, która w latach 1998-2003 pełniła funkcję dyrektora generalnego stowarzyszenia. To własnie za jej kadencji o RIAA stało się głośno, natomiast przez ostatnie dwa lata sam serwis Digg.com odnotował na temat hasła RIAA ponad 1000 wiadomości. Należy zauważyć, że działania RIAA przysporzyły tej organizacji wielu przeciwników, do nieudanych akcji możemy zaliczyć np. oskarżenie Gertrude Walton (86 letniej babci) o udostępnianie popowych, rockowych i hiphopowych piosenek; dość znana była też wpadka dotycząca Sarah’y Seabury Ward, znanej rzeźbiarki z Bostonu, której zarzucono opublikowanie ponad 2000 utwórów - jak się okazało pani Ward ledwie potrafiła obsłużyć komputer, nie mówiąc już o wymianie informacji za pomocą sieci P2P. Silną reakcję mediów spowodowały również pozwy przeciwko dzieciom: Briann’ie LaHara (lat 12) czy Brittan’ie Chan (lat 13) - pozwy, po wielu posiedzeniach i wielokrotnie zmienianych zarzutach, zostały ostatecznie odrzucone przez sąd. Mimo niepowodzeń, furia RIAA w walce przeciwko P2P nie ustawała, pozywane zostały nawet osoby nie posiadające komputerów i z nich nigdy nie korzystające (sic!). RIAA nie dawała jednak za wygraną - próbowała nawet, łamiąc przy tym warunki użycia, znakować pliki udostępniane w sieci Kazaa. RIAA walczyła jednak dalej, bez żadnych skrupułów - wytaczając nawet proces rodzinie zmarłego, za jego rzekome przewinienia. Ten model działalności RIAA nie zmienił się - mimo ogromu krytyki i mizernych skutków swoich działań RIAA nadal stara się wytępić sieci P2P, które jednak odradzają się niczym głowy mitologicznej hydry. Sprzeciw wobec praktyk RIAA przybrał także formę ataków na systemy informatyczne, w tym ataków typu DDoS (ang. Distributed Denial of Service), w wyniku których strony internetowe RIAA przestały funkcjonować przez pewien okres czasu.
P2P a Polska
Polska nie pozostaje jednak w tyle. ZPAV - Związek Producentów Audio Video, na wzór amerykańskiej RIAA, zamierza od października rozpocząć działania przeciwko polskim sieciom P2P. Zakładane mają być również pozwy przeciwko indywidualnym użytkownikom, udostepniającym nielegalnie muzykę poprzez sieć. ZPAV prowadzi wiele działań mających na celu ograniczyć popularność sieci peer-to-peer, na swojej stronie można przeczytać specjalnie przygotowane broszury, dzięki którym możemy dowiedzieć się o P2P wiele ciekawych rzeczy np. to, że sieci P2P znacznie ograniczają naszą anonimowość, a nawet bez naszej zgody udostępniają dane z dysków twardych. Co więcej, ZPAV straszy, że podczas korzystania z programów do P2P możemy stać się ofiarami automatycznie instalujących się programów szpiegujących, a pobierane dane często zawierają wirusy oraz konie trojańskie. Jakby jednak i to nie przeraziło potencjalnego użytkownika sieci P2P, to jak dowiadujemy się ze strony ZPAV powinnien on mieć się na baczności, ponieważ w sieciach P2P znajduje się dużo pornografii oraz przemocy. Dodatkowym zagrożeniem jest często wbudowany w klienta P2P czat, który może zagrozić dzieciom, ponieważ w ten sposób narażone są one na “niepożądany kontakt”.
W grudniu 2005 roku Gutek Film wysłało list do polskich serwisów zajmujących się dystrybucją darmowych napisów do filmów, w którym z rozgoryczeniem opisuje sytuację, w jakiej znaleźli się polscy dystrybutorzy. Omawiany w liście aspekt prawny całej sprawy nie należy do tematu tego artykułu, niemniej poruszona została tam również kwestia P2P. Wg Gutek Film wszystkiemu winna jest sieć (w domyśle - P2P - które służy do nielegalnej dystrybucji filmów). Zła sieć. Podjęty przez Gutek Film problem, ma jednak swoją przyczynę w nieprzystosowaniu do nowego modelu sprzedaży. Aby nie rozwodzić się na ten temat, który omówiłem już w artykule “Moje refleksje o wolnej kulturze” - ograniczę się jedynie do stwierdzenia - skoro nie możesz zniszczyć sieci - przystosuj się do niej.
Próby kontrolowania rynku
Ze względu na nieprzystosowanie modelu sprzedaży do nowego, tworzącego się rynku, próbuje się nie dopuścić do jego rozwoju, który jednak jest nieunikniony. Nie wszyscy rozumieją, że nie można Sieci ‘ominąć’, ‘zapomnieć’ czy ‘nie uwzględnić’. P2P jest czymś realnym, żywym, rozwija się. Zamiast skorzystać z możliwości jakie daje P2P, opracowuje się coraz to nowsze metody obrony przed rozproszonym modelem udostępniania plików, takie jak DRM czy Trusted Computing, co godzi przede wszystkim w swobodę przepływu informacji. Co z tego, że kupisz w sklepie internetowym piosenkę, jeśli nie będziesz mógł jej zgrać na swój odtwarzacz MP3 ? Często wykorzystywanym sposobem, który widoczny jest np. w opisywanych przeze mnie działaniach ZPAV jest FUD (Fear, Uncertainty, Doubt – strach, niepewność, wątpliwość) - czyli jak podaje Wikipedia - strategia ograniczenia zdolności zajmowania rynku przez przeciwnika polegająca na podawaniu nieprawdziwych lub niejasnych informacji o nim i jego produktach. Zakłada, że nawet jeśli ktoś wie, że informacje te są nieprawdziwe, to jego przekonania zostaną zachwiane, co automatycznie działa na korzyść stosującego tę strategię. Dlatego też modne jest mówienie o każdym użytkowniku sieci jako potencjalnym piracie, z tego samego powodu zalewa się użytkowników P2P nieprawdziwymi informacjami (j/w).
P2P nie do zatrzymania
Zamknięcie dowolnej sieci nic nie zmieni, w jej miejsce pojawią się kolejne, lepiej przystosowane, silniej szyfrowane, filtrujące niepożądane treści, zintegrowane z systemami antywirusowymi i antyszpiegującymi. Falkvinge, założyciel Partii Piratów i twórca szwedzkiego darknetu (prywatnej wirtualnej sieci, z silnie szyfrowanym połączeniem, zapewniającej anonimowość i nieograniczoną wymianę plików poprzez P2P) stwierdził: Nowoczesna technologia zaprowadziła społeczeństwo na pewnego rodzaju skrzyżowanie. Jedyną drogą na przezwyciężenie niezbalansowanych praw autorskich jest monitorowanie całej prywatnej komunikacji internetowej. Dzisiejsze prawa autorskie nie mogą współistnieć z wolnym społeczeństwem, które gwarantuje prawo do prywatnej komunikacji. Dopóki nie zmienimy praw zapewniających obywatelom prywatność, będziemy czuć moralne zobowiązanie do ochrony ich przed efektami obecnego nadzoru.. Wysiłki i pieniądze, które są wykorzystywane do działań anty-P2P są marnotrawieniem środków, które mogłyby być przeznaczone dla artystów lub przekształcenia modelu dystrybucji - takiej, która zamiast walczyć z sieciami P2P, zacznie je wspierać i wykorzystywać, bo tak jak pokazuje historia - P2P nie da się zatrzymać.
l5x