Główna > Artykuły, Wolna Kultura i Oprogramowanie > Dlaczego warto używać Wolnego Oprogramowania

Dlaczego warto używać Wolnego Oprogramowania

14 Marzec 2007
* * * * ½ 2 głos(y/ów)
Zostaw komentarz Idź do komentarzy

MimoohSamo pokazanie na czym polega Wolne Oprogramowanie i jak działa może nie wystarczyć. Pojawiają się zapewne pytania w rodzaju: Wszystko ładnie, ale po co? W technicznych opisach najczęściej omawiany jest temat dostępu do kodu źródłowego. Dla programisty i informatyka to gratka niesłychana, ale nie dla użytkownika. On pokiwa głową: Tak, tak, śliczny ten kod, ale co dalej? Przecież ja chcę program, co mi dają te megabajty plików tekstowych?. Poniżej przedstawiamy więc kilka zalet zupełnie praktycznych, także dla kompletnego laika programistycznego.

Brak nastawienia na dominację na rynku, swoboda wyboru

Wolne Oprogramowanie tworzone jest zazwyczaj przez większe społeczności i nie ma takiego silnego parcia w stronę monopolu, jak zamknięte rozwiązania komercyjne, bardzo silnie związane z jednym producentem. Nawet jeżeli jakiś projekt staje się hermetyczny i niezbyt przyjazny, to (dzięki dostępności kodu źródłowego) pojawia się jego lepsze odgałęzienie. W ten sposób powstaje różnorodny świat oprogramowania, a szansa na wybór wg własnego uznania rośnie. Nie jeździmy jednym modelem auta, nie kupujemy telewizorów jednej marki itp., więc nie powinniśmy też być zmuszani do używania jednego, jedynego modelu oprogramowania.

Niższe lub wręcz zerowe ceny

MimoohWolne Oprogramowanie nie jest synonimem darmowego, jednakże opłaty pobierane są zazwyczaj za usługi, takie jak pomoc techniczna, wdrożenie, dostosowanie do potrzeb nabywcy. Dzięki temu ponosi się koszt rzeczywistej pracy i rzeczywistej wartości danego produktu. W przypadku oprogramowania własnościowego, bardzo łatwo wpaść w wir kolejnych opłat za kolejne licencje na kolejne wersje, stanowiska itp.

Niezależność odbiorcy, rodzimy fachowiec

Jeżeli okaże się, że program wymaga dostosowania do potrzeb odbiorcy lub poprawienia błędów, a twórca nie ma na to ochoty lub możliwości, można wynająć innego fachowca, który to zrobi. Nabywca jest rzeczywistym właścicielem programu. Do tego, zatrudniany fachowiec może być z najbliższej okolicy, co zwiększy rozwój lokalnej gospodarki i nierzadko pozwoli oszczędzić finanse (względem autora, który może pochodzić wręcz z całkiem innego kraju).

Brak restrykcyjnych obwarowań

MimoohWolność Wolnego Oprogramowania to nie tylko kod źródłowy. To także brak różnych, nierzadko dziwnych, obostrzeń, jakie można znaleźć w licencjach komercyjnych. Tam nabywany program jest defakto wynajmowany na bardzo restrykcyjnych warunkach. Może być używany tylko na określonym komputerze, często prawo do używania jest tracone razem z awarią sprzętową. Zmiany w konfiguracji komputera lub konieczność wykonania nowej instalacji całego systemu skutkują nieraz komunikatami typu Twój komputer zmienił znacznie swoje parametry, musisz ponownie aktywować system u producenta. Więcej czasu spędza się na zastanawianiu na jakich warunkach i do czego wolno użyć danego produktu, niż na jego faktycznym używaniu.

Łatwiejszy przepływ informacji, dbanie o standardy

Programy tworzone w modelu zamkniętym nierzadko starają się ukryć pewne aspekty swojego działania (komunikację, przechowywanie danych itp.) bowiem to zwiększa uzależnienie klienta. Niestety sprawia to, że jest on uwiązany do danego dostawcy, przy czym nierzadko zostaje na przysłowiowym lodzie. Scenariusz twórca tworzy produkt, po jakimś czasie znika z rynku, a klienci zostają z coraz bardziej starzejącą się wersją, z której nie sposób (lub jest to bardzo drogie) przenieść danych do nowego systemu nie jest wcale takim rzadkim przypadkiem.

Nawet jeżeli producent jest tak duży, jak Microsoft, nadal zamknięty format danych (przykładowo: .doc z Worda) stanowi nierzadko problem. Nieudokumentowany, niestabilny (zmieniający się w zależności od tego, w jakiej wersji Worda czy nawet w jakich warunkach i z jakimi opcjami powstał) nie pozwala na łatwe i proste wykorzystanie go w innych produktach. I nie chodzi tu bynajmniej o konkurencję, ale choćby o prosty system przedsiębiorstwa, który pozwala wczytywać tworzone dokumenty, indeksować je i później automatycznie przetwarzać.

W oprogramowaniu dostępnym ze źródłami nie ma sensu stosować utrudnień, więc jego twórcy dążą raczej do ujednolicenia i standaryzacji formatów. Przykładem może być pochodzący z OpenOffice.org, dobrze udokumentowany format, któr stał się podstawą do stworzenia lekko zmodyfikowanego, uniwersalnego formatu OpenDocument zaakceptowanego przez Unię Europejską jako standard międzynarodowy dla dokumentów biurowych. Takie pliki są stosowany już w tej chwili w wielu innych niż OpenOffice.org rozwiązaniach.

Istotnym bonusem jest też możliwość przekazywania różnego rodzaju danych innym osobom. Jeżeli ktoś daje plik odczytywany tylko przez komercyjny program, musi dowiedzieć się, czy odbiorca aby na pewno taki program ma. Dając dane w formacie obsługiwanym przez produkt otwarty, można zazwyczaj dołączyć (lub umieścić odsyłacz w przypadku WWW) program obsługujący dany format.

Brak łancuszka zobowiązań.

MimoohPunkt ten łączy się z poprzednim. Utajniony sposób przepływu informacji i przechowywania danych nierzadko oznacza konieczność korzystania z zaprzyjaźnionych ze sobą producentów. Program A współpracuje dobrze z programem B, ale już nie z C. W ten sposób zakup jednego produktu zmusza do zakupu innego.

Większe bezpieczeństwo.

Niektórzy lansują tezę, że Wolne Oprogramowanie jest bezpieczniejsze. Nie zawsze to prawda, gdyż samo bycie produktem o otwartych źródłach nie gwarantuje bezpieczeństwa, jednak ich dostępność powoduje, że błąd zostaje szybciej zauważony i poprawiony. Nierzadko znalazca dziury sam od razu ją łata. Poprawki ukazują się więc zazwyczaj o wiele szybciej niż w produktach komercyjnych.

Bardzo istotna jest też filozofia utrzymywania produktów maksymalnie prostymi. Brak automatycznych i symulujących inteligencję programów sprawia, że o wiele trudniej jest napisać przykładowo wirusa robiącego coś za plecami użytkownika.

Programiści tworzący Wolne Oprogramowanie starają się również tak tworzyć swoje produkty, żeby działały z minimalnymi przywilejami. Serwery działają z prawami użytkownika stworzonego specjalnie na potrzeby danego serwera lub ich grupy. Programy użytkowe działają z prawami użytkownika, który je uruchamia. To sprawia, że nawet jeśli w danym produkcie jest luka, potencjalny wirus czy włamywacz nie uzyska otwartej drogi do całego systemu.

2 głos(y/ów) Głosuj!!

  • autor: Przemysław Adam Śmiejek
  • źródło: Alrauna.org
Categories: Artykuły, Wolna Kultura i Oprogramowanie
  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków